czwartek, 20 listopada 2014

Przegląd róży do policzków do 50 zł


Dziś słów kilka o różach do policzków, które skradły moje serce i nie zrujnowały mojego portfela ;)
Wszystkie je dostaniecie w drogeriach internetowych, więc z ich dostępnością nie powinno być problemu. 

No to zaczynamy! ;)


               Uwielbiam markę Catrice, uważam, że ma w swoim asortymencie kilka kultowych produktów, których jakość jest fenomenalna i te róże do policzków zdecydowanie można zaliczyć do tego grona. Na dobrym podkładzie wytrzymają na policzkach w dobrym stanie 8 godzin, choć już po 5 powoli zaczynają blednąć (lecz równomiernie), ale za to jaki dają efekt mogę im to wybaczyć. Są bardzo delikatne, nie da się ich nałożyć za dużo, dzięki czemu można z łatwością stopniować efekt jaki chcemy uzyskać. Ja mam obecnie 2 kolory - obydwa jasne. Wcześniej wykończyłam już 2 inne kolory. Jeden jest bardziej brzoskwiniowy - 050 Apropos Apricot, drugi to delikatny brudny róż - 080 Sunrose Avenue, lecz obydwa odcienie są utrzymane w chłodnej tonacji. Ten brzoskwiniowy będzie pasował każdemu typowi kolorystycznemu - to bardzo bezpieczny odcień. Mają lekko satynowe wykończenie, ale pozbawione są jakichkolwiek drobinek. Nie tworzą chamskiego matu, ale także nie świecą się na policzkach - są takie w sam raz ;) Warto je mieć w swojej kosmetyczce. Cena ok 15 zł 



               Trio ze Sleeka w kolorze Sugar bardzo lubi się z jesienią. Uwielbiam je za ten zdecydowany, bordowy odcień, który zawarty jest w aż dwóch wkładach -w pierwszym matowym odcieniu oraz w tym, na pierwszy rzut okaz złotym z drobinkami, które jednak na skórze prawie są niewidoczne. Trzeci kolor, zimna brzoskwinia znalazła się w tej palecie chyba przez pomyłkę ;) ale warto ją kupić by stać się posiadaczem tych dwóch pierwszych przepięknych bordowych odcieni. Nie znikają z policzków w ciągu dnia, ale trzeba bardzo uważać przy ich aplikacji - pigmentacja jest wręcz przesadzona, jedno muśniecie pędzla wystarczy by pokryć oba policzki. Przez to są niesamowicie wydajne i nie wiem jak długo musiałabym ich używać by wykończyć to opakowanie. Sięgam po nie tylko w okresie jesienno-zimowym, na pozostałe pory roku wydaje mi się zbyt agresywne ;) Zakochuje się w nich bez pamięci każdej jesieni i to mój zdecydowany ulubieniec! Cena ok 40 zł




               Kobo 105 Rose Petal i Bourjois 34. Dlaczego zestawiłam razem te dwa produkty? Po pierwsze, bo jeden miał stać się godnym następcą drugiego. Po drugie oba te produkty są wypiekane, a po trzecie dają na skórze podobny efekt, lecz niestety nie taki sam. Mój najlepszy róż jaki miałam to Kobo 105, który niestety sięgnął już dna :( Mam do niego szczególny sentyment, ponieważ użyłam go w dniu własnego ślubu i jest zdecydowanie ulubionym różem nie tylko moim, ale i Panien Młodych, które miałam okazje malować. Jest w neutralnej tonacji, nie jest ani ciepły, ani zimny. Daje satynowe wykończenie z lekkimi drobinkami, które są bardzo subtelne, dodają skórze takiego zdrowego blasku. Efekt jest baaardzo delikatny i przepiękny. Niestety w ofercie kobo nie ma już tego odcienia, więc zaczęłam poszukiwania już jakiś czas temu jego godnego następcy. Natrafiłam na róż Bourjois z kolorze 34, który na początku prawie był idealny. Jedynie co go różniło to kolor tych malutkich drobinek, które w nim są złote, a w jego poprzedniku były srebrne. Niestety w trakcie używania go i ścierania wierzchniej warstwy jego kolor stawał się coraz bardziej różowy, intensywny i z oryginałem nie ma już za wiele wspólnego, ale pokochaliśmy się i do tego pięknie pachnie ;) A zamiennika Kobo wciąż szukam...

Cena Kobo ok 20 zł
Cena Borjouis ok 55 zł 




            Te dwa róże ogromnie mnie zaskoczyły, choć nie były zaplanowanym zakupem. Posiadaczką różu W7 w kolorze intensywnej fuksji stałam się przez przypadek, gdy składałam zamówienie w jednej z drogerii internetowych i brakowało mi kilku złotych do darmowej przesyłki, więc wolałam kliknąć coś niż wydawać bezsensowne 10 zł na przesyłkę ;) Chociaż rzadko po niego sięgam, to uważam że jest wart polecenia, szczególnie za tę cenę ;) Fantastycznie prezentuje się na policzkach solo w duecie z fuksjową pomadką. Drugi Eveline Satin Blush 02 Desert Rose, wzięty na promocji w Rossmanie 1+1 gdy nie wiedziałam co dobrać do jednego kosmetyku, a skoro dają za darmo to grzechem byłoby nie skorzystać ;) Trafiło na róż w odcieniu, którego jeszcze nie miałam - to zimna brzoskwinia, połączona z takim odcieniem przydymionego różu. Przepiękny kolor, ale dość intensywny - pigmentacja zbliżona do róży ze sleeka, więc uważajcie ;) To jest miłość od pierwszego wejrzenia! Cena ok 17 zł



A jacy są Wasi ulubieńcy?
Mój profil makijażowy na fb!

wtorek, 18 listopada 2014

Brokatowy sylwester - propozycja

Witajcie Kochani!
Dziś znów makijaż na tapecie - sylwester coraz bliżej, więc pora pomyśleć o wyjątkowych, wystrzałowych propozycjach na ten dzień, nie tylko tych ubraniowych ;)
Brokatowe smoky to moja propozycja dla kobiet pragnących blasku.

Listę kosmetyków i link do mojego makijażowego profilu na facebooku znajdziecie poniżej - bardzo Was tam zapraszam! ;))


Użyte kosmetyki:

Podkład - max factor facefinity
Puder - rimmel stay matte
korektor - catrice camouflage cream
bronzer - the balm bahama mama
rozświetlacz - makeup revolution peach lights
brwi - maybelline color tattoo 40
cienie - paletka sleek respect, brokat allegro
rzęsy - ardell demi wispies 
usta - pomadka essence natural beauty

Mój profil makijażowy na fb!

czwartek, 16 października 2014

Bordowa jesień, czyli trendy w makijażu na nowy sezon...



Dziś kilka rad nie tylko jak być modną strojem, ale przede wszystkim makijażem. W tym sezonie modny, jesienny makijaż opiera się na jednym, solidnym fundamencie, a dokładnie na bordowych, pełnych, kobiecych ustach. Podstawową zasadą makijażu jest postawienie akcentu albo na oczy, albo na usta, ale czym byłyby zasady, gdyby nie można byłoby ich łamać? ;) Eksperymentowanie makijażem sprawia mi niesamowitą przyjemność, jeszcze większą, niż szaleństwa modowe, których zwykle się dopuszczam. Moja propozycja na jesienny makijaż to bordowo-zielone smoky eye z bardzo ciemnymi ustami. Co sądzicie o tej propozycji? A może dla Was to już za wiele? 


Sprawcą tego zamieszania jest Golden Rose lipstick nr 70
Jeśli podobają Wam się moje makijaże zachęcam do polubienia mojego makijażowego fanpaga ;) 

czwartek, 25 września 2014

I love Zante!


To zdecydowanie najpiękniejsze miejsce na Ziemi (a widziałam już naprawdę wiele ;)) i wcale nie dlatego, że wybrałam je na naszą podróż poślubną. Zauroczona gajami oliwnymi, przepięknym kolorem wody, jedzeniem i grecką mentalnością przybywam z fotorelacją z tej niezwykłej podróży. Zakynthos już złożyłam obietnicę, że jeszcze tam wrócę, teraz i Was biorę na świadków ;)


 Do zobaczenia wkrótce!

czwartek, 18 września 2014

Wyszłam za mąż, zaraz wracam...


To prawda ;)
Kilka tygodni temu poślubiłam najcudowniejszego mężczyznę jakiego spotkałam w swoim życiu. To wydarzenie zaabsorbowało mi cały mój czas, stąd kilku miesięczna przerwa w blogowaniu. Nie planowałam jej, samo jakoś tak wyszło. Był to dla mnie piękny i niezapomniany okres! Może Was zadziwię, ale nie mam wyrzutów sumienia wynikających z tego "małego zaniedbania". Potrzebowałam tej przerwy dla siebie i dla swoich bliskich, co więcej, to dzięki niej mogłam poświecić się w pełni organizacji naszego ślubu i cieszyć się każdą chwilą z nim związaną. Teraz gdy mam to wszystko za sobą, szczęśliwa i bogatsza o nowe doświadczenia wracam do blogosfery i planuję zmiany.