Z początkiem zimy wiosna zapukała w moje okno. Można powiedzieć, że to magia. Chyba każdy z nas już od początku grudnia marzył o naprawdę białych świętach, ale ja nie żałuje, że w tym roku znowu zima wywinęła nam psikusa - piękne słońce i plusowe temperatury rekompensują mi brak białego puchu... a klimat świąt miałam w sercu. To wystarczyło :)
Spacer w taką pogodę to sama przyjemność, ale jak to zrobić, by było wygodnie, komfortowo ale i świątecznie jednocześnie? Kilka złotych dodatków w stroju wystarczy, by nadać nawet zwykłemu zestawowi świątecznego wykończenia. Sweter znaleziony pod choinką, zestawiłam z moją niezastąpioną futrzaną kamizelą i ulubioną torebką. Tak ubrana zasiadłam i do świątecznej kolacji i wyciągnęłam moją druga połówkę na spacer ;) Zobaczcie w jaką piękną okolicę...środa, 2 stycznia 2013
czwartek, 27 grudnia 2012
Wygrać z czernią.
Potrzebowałam czarnej, dużej torebki. Poszukiwania tej idealnej trwały od października. Ostatecznie zdecydowałam się na ten fason inspirowany słynnym modelem Celine. Torebka zaskoczyła mnie pod każdym względem - każdy jej potencjalny atut stał się moim przekleństwem - usztywnienia wcale nie ułatwiają mi użytkowania, a wiele przegródek w środku nie jest zupełnie potrzebne, a nawet przeszkadzają w zapakowaniu ekwipunku na cały dzień, ale wiecie co.... mam to w nosie. I tak ją uwielbiam za wygląd i klasykę. Takiej torebki brakowało w mojej szafie, zdecydowanie. Za to na pewno nie brakowało w nim futra. Chociaż futrzane rzeczy powoli zaczynają dominować w mojej jesienno-zimowej garderobie, to chętnie przygarnęłam nowe do kolekcji. To, które prezentuje dzisiaj również pochodzi z sh. Uwielbiam te sklepy za to, że tak bardzo nas inspirują i stajemy się dzięki nim bardzo elastyczne - przecież nie wszystko musi idealnie pasować, a rozmiary trochę za duże chętnie podciągamy pod oversize, prawda? ;) Tak właśnie stałam się posiadaczką kolejnej (oversizowej) futrzanej narzutki, tym razem w kolorze czarnym.
Czerń stała się ostatnio moim ulubionym kolorem - nie wierze, że to piszę ;) Coraz częściej zachwycam się czarnymi ubraniami i dodatkami, stawiam na oryginalne fasony, niebanalne materiały, a nie na kolory jak kiedyś. Wydaje mi się, że wcześniej bałam się tego koloru. To chyba najtrudniejsza z barw, a stawić jej czoła w walce i nie zostać pokonanym przez przewidywalność i rutynę jest naprawdę trudne. Ja podjęłam wyzwanie. Wy zdecydujcie kto jest zwycięzcą ;)
sobota, 22 grudnia 2012
Background for gold.
poniedziałek, 17 grudnia 2012
Zrobić zimę na szaro ;)
Moja miłość do azteckich wzoró trwa. Powoli dojrzała i nie jest już tak szalona jak latem. Teraz rezygnuje z nasyconych kolorów i uciekam w szarości... Chociaż to jedyna rzecz z azteckim printem przeznaczona na sezon zimowy w mojej szafie, to rozsądek podpowiada mi, aby była też ostatnią. Ale nie obiecuję, że tak będzie ;)
Uwielbiam ten szal, którym mogę się otulić na tysiąc sposobów - pasuje do wszystkiego i ożywia nie jedną stylizacje, chociaż ma tak niepozorny kolor - bo co może być pozytywnego w szarościach? A jednak może ;)
Uwielbiam taką zimę i zachwycam się każdym płatkiem śniegu - nie straszne mi minusowe temperatury i nawet bez kurtki przez 10 minut było całkiem przyjemnie. Oby w święta nas zima nie zawiodła... czujecie, że zbliżają się wielkimi krokami?
szal: h&m
marynarka: primark
koszula: c&a
spodnie: zara
buty: czasnabuty.pl
zegarek: ayame
kolczyki: ayame
bransoletka: momii
marynarka: primark
koszula: c&a
spodnie: zara
buty: czasnabuty.pl
zegarek: ayame
kolczyki: ayame
bransoletka: momii
pasek: no name
sobota, 15 grudnia 2012
Na długie zimowe wieczory...
W okresie zimowo - świątecznym bardzo dużo czasu spędzamy w domu. Pogoda i minusowe temperatury nie zachęcają do spacerów i jakiejkolwiek aktywności poza domem, więc co zrobić z tymi wyjątkowo długimi wieczorami, które teraz zaczynają się tuż po 16? Wydaje mi się, że teraz dni naciągnęły się maksymalnie i jakimś cudem doba zamiast 24 godzin ma co najmniej 26 ;) Wiem, że to tylko złudzenie spowodowane szybkim zmrokiem, ale ja uwielbiam to uczucie. Właśnie zimą szczególnie znajduje czas na to co lubię, którego latem zawsze mi brakuje. Często oddaje się teraz swojej ulubionej lekturze, lub sięgam po magazyn gdy czasu na relaks nie mam jednak zbyt wiele (eh.. te obowiązki studenckie), pijąc przy tym ukochaną zieloną herbatę. A że takie wieczory najczęściej spędza się w towarzystwie ukochanej osoby, niezależnie od tego czy jest to chłopak, czy przyjaciółka, to warto zadbać o swój wygląd. Najchętniej stawiamy teraz na norweskie wzory i oversizowe swetry w renifery w naszych domowych lookach, ale ja chcę zaproponować Wam inne rozwiązanie. Nie rezygnuje z świątecznego klimatu, ale próbuje czegoś innego.
Nie zapominajmy, że w domu ma nam być przede wszystkim wygodnie, dlatego podstawą takiego stroju dla mnie jest nieodzownie oversizowy sweter. W domowym zaciszu chętnie wkładam do niego wełniane zakolanówki, a spódniczka z złotymi zdobieniami i pierścionek bombka mają za zadanie wprowadzić mnie w świąteczny nastrój. Co prawda nie mam jeszcze choinki, ale chyba najwyższy już czas się za nią rozejrzeć ;)
sweter: reserved
spódniczka: stradivarius
zakolanówki: e-marilyn.pl
pierścionek: h&m
spódniczka: stradivarius
zakolanówki: e-marilyn.pl
pierścionek: h&m
Subskrybuj:
Posty (Atom)



