Co sezon dzielę się z Wami moimi planami zakupowymi. Tym razem zrobię coś innego. Już od wyprzedaży polowałam na ubrania, które będę mogła wykorzystać w zbliżającym się sezonie, więc zamiast za swetrami i płaszczami rozglądałam się za kolorowymi ubraniami. Przez ostatnie tygodnie powoli gromadziłam w szafie nowe zdobycze i 'odkurzałam' stare, z nadzieją, że już wkrótce się z nimi nie rozstanę.
Zrobię też małe finansowe podsumowanie, aby Wam udowodnić, iż przygotowania szafy do nowego sezonu wcale nie muszą być strasznym obciążeniem dla naszego portfela.
No to zaczynamy ;)
PRINT
Na pierwszym miejscu mojej wiosennej listy must have znajdowały się bluzki, t-shirty z printem. Moim zdaniem to obok pasteli jeden z najbardziej wyrazistych trendów na nadchodzącą wiosnę i lato. Idealnie odwzorowana fotografia na kawałku materiału strasznie mnie kręci ;) Na razie mam dwie rzeczy z tym motywem, ale do lata jest jeszcze kawał czasu, więc na pewno jeszcze niejedną taką bluzkę zaproszę do swojej szafy. Ta w pastelowych tonacjach pochodzi z sklepu bershka i dałam za nią 59 zł. Ma fajny materiał z przodu, który nadaje jej pazura i strasznie podoba się mojemu chłopakowi, a to już coś znaczy ;P
Zdjęcie sowy pojawiło się na bluzce z stradivariusa. Upolowałam ją na ostatnich tchnieniach wyprzedaży, Pozbawiona metki uchowała się za 29 zł. Strasznie się ciesze, że ją mam, już nie moge się doczekać, aż będę mogła połączyć ją z skórzaną ramoneską ;) Oby dwie mają delikatnie opuszczane rękawy, a ten motyw też bardzo przypadł mi do gustu.
LAKIERKI
Jednym z wiosennych hitów są między innymi lakierowane torebki. Proste, o fasonie kuferka, można spotkać między innymi w mango. Ja jednak nie byłabym sobą gdybym nie poszukała czegoś tańszego, tym bardziej, że wiedziałam, iż nie kupię czarnej, pasującej do wszystkiego i ponadczasowej torebki, lecz będę chciała zaszaleć z kolorem. Za torebkę na jeden sezon szkoda mi wydawać duże pieniądze, ale niecałe 70 zł zdecydowanie jest do przyjęcia. Moja jest w fantastycznym, ostrym zielonym kolorze, pochodzi z primarku i kupiłam ją na allegro. Angielska cena to 50 zł, więc ta propozycja wydaje mi się wyjątkowo kusząca. Torebki występują w przeróżnych kolorach, a do każdej dołączony jest fantastyczny brylok, który w połączeniu z torebką niekoniecznie mi pasuje, ale w towarzystwie kluczy fajnie rozwesela mi wnętrze torebki ;)
POŁYSK
Nie żegnamy się ani ze złotem, ani ze srebrem jeszcze przez jeden sezon. Jeżeli ktoś marzył o metalicznych rurkach to na wyprzedażach miał okazje dorwać je za śmieszne pieniądze (39 zł new yorker i zara). Ja zdecydowałam się na czarne, połyskujące, woskowane spodnie z zary. Świetnie będą się komponować z zwiewnymi, delikatnymi i pastelowymi bluzkami, są długości 7/8 i mają zameczki przy kostkach. Przy kasie spotkała mnie miła niespodzianka, gdyż okazało sie, że ich cena to 39,90, a nie 79 zł jak pokazywała metka. Lubię być tak zaskakiwana ;) Uwielbiam buszować w wyprzedażowych resztkach, właśnie wtedy znajduje najlepsze rzeczy :)
CYGARETKI
Długość 7/8 dawała już o sobie znać, ale dopiero teraz zagra pierwsze skrzypce. Z poprzedniego lata mam spodnie w kolorze beżu, na wyprzedażach dorwałam pomarańczowe i różowe. Cena? 20 i 40 zł. Zabawne jak można przecenić spodnie z 129 zł na 20, takie rzeczy tylko w h&m ;)
PASTELOWE MARYNARKI
Nawet nie wiecie jak sie cieszę, że ich nie sprzedałam. Po zakończeniu lata chodziły mi po głowie takie myśli, ale moje lenistwo wygrało z tym szalonym pomysłem, a marynarki zostały ze mną. Teraz dziękuje Bogu za to, że obdarzył mnie tą wstrętną cechą, bo właśnie dzięki niej mogę cieszyć się letnimi zestawami budowanymi na bazie delikatnej żółci i pastelowego błękitu. Mam też marynarkę w kolorze pastelowego różu, ale zapomniałam ją uwiecznić na fotografii. Wszystkie 3 pochodzą z second handu i razem nie kosztowały więcej niż 20 zł.
FUTRO
To coś co może nie wpasowuje się w wiosenne stylizacje, ale mi najtrudniej będzie się z nim pożegnać. Na pewno nieraz pozwolę sobie na użycie mojej futrzanej torby zrobionej z kaptura nienoszonej od dawna kurtki. Pasek przepięłam od innej torebki i mam strasznie stylową rzecz właściwie nie ponosząc żadnych kosztów. W głowie roi mi się od pomysłów na outfity z jej udziałem, więc zainteresowanych zapraszam do regularnego śledzenia mojego bloga ;)
SZORTY
Królowe każdej wiosny i każdego lata. Tym razem stawiam na jasne kolory, te dorwałam w sh za 5 zł, mają śliczne frędzle i wysoki stan. Marzą mi sie też białe z ćwiekami, na pewno zrobię je sama. Nie widzę sensu wydawania 80.... 120... zł na tą część garderoby.
KWIATY
Zawsze przewijają się w wiosenno-letnich ubraniach. Ja ciesze się że znów wracają, ale troche mam już ich dość. Nie mówię im stanowczego nie, ale na dzień dzisiejszy stawiam na dodatki. Pierścionek towarzyszy mi od dawna, lecz tylko wiosną i latem wyciągam go z szkatułki. Allegro - 13 zł o ile dobrze pamiętam...
Jeżeli ktoś dotrwał do końca to bardzo się cieszę ;)
Tych bardziej leniwych zapraszam chociaż do obejrzenia zdjęć ;P
Podsumowując:
Zakupiłam 7 rzeczy, a 6 znalazłam w szafie.
W sumie za wszystko wydałam 295 zł.
Uważam, ze to całkiem niezły wynik.
Nie pozostaje mi nic innego jak oczekiwać wiosny i lata,
by móc cieszyć się swoją kolekcją ;)