wtorek, 29 marca 2011

Mój przewodnik po second handach.


Wiem, ze takich poradników pojawiło się tysiące na polskich blogach.
Wiem, że może nie powiem nic nowego, ale postanowiłam wtrącić swoje trzy grosze ;)


Lumpeksy, ciucholandy, second handy - pod tysiącem nazw kryją się sklepy z odzieżą używaną. Odzież używana to trochę generalizacja, gdyż często można tam spotkać końcówki kolekcji, które trafiły tam z zachodnich sklepów jeszcze z metkami. 

Dlaczego tak bardzo zostały pokochane przez większość bloggerek i osób śledzących najnowsze trendy?
Gdyż każdy lubi być niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju. Sieciówki zasypują ulice klonami, a wystarczy dodać jeden wyjątkowy element, by odróżniać się od klonowej rodzinki. A tą niepowtarzalność zapewniają nam właśnie second handy. 

Kilka moich rad jak szukać.
1. Przede wszystkim nie nastawiaj się. Nie czekaj od poniedziałku do soboty i nie odliczaj upływających dni z niecierpliwością. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że po prostu przejdzie ci ochota. A nie ma nic gorszego niż zakupy w takim sklepie bez chęci i humoru - do tych zakupów trzeba podejść z uśmiechem, dobrym nastrojem i z chęcią poszukiwacza skarbów ;)

2. Zabierz ze sobą przyjaciółkę, ale koniecznie noszącą inny rozmiar niż ty. Wtedy nie podkradniecie sobie nawzajem ubrań, a pomoc drugiej osoby jest bardzo przydatna. W mnogości wieszaków i różnorodności fasonów trzeba mieć czujną parę oczu a najlepiej dwie ;) Jak coś nam wpadnie w oko, a okaże się w nieodpowiednim rozmiarze, zawsze możesz polecić to przyjaciółce oczekując rewanżu z jej strony ;)

3. Nie zniechęcaj się. Niestety prawdopodobieństwo spotkania wielu zachwycających ubrań, tuż po przekroczeniu progu jest niewielkie. Chyba, że wybierzesz się do sklepu z odzieżą selekcjonowaną. Wtedy ceny podskakują w górę o ładnych naście złotych. Warto? Według mnie nie. Odbierasz sobie całą frajdę z łowów i przepłacasz. Bądź cierpliwa - cierpliwość popłaca.

4. Zagospodaruj sobie dużo czasu. Do lumpka nie warto wchodzić na 3 minutki. Potrzebujesz czasu, aby znaleźć coś fajnego - pamiętaj! 95% ubrań nie spełni twoich oczekiwań, musisz mieć czas, aby znaleźć te 5% ;)

5. Nie wszystko musi być idealne i doskonale na tobie leżeć. Wtedy przydają się pomocne paluszki kogoś kochanego, który potrafi tu wszyć tam podwinąć. Większość moich ubrań przeszła poprawki i teraz prezentują się świetnie.

6. Nie miej umiaru. Jeżeli masz wątpliwości czy kupić daną rzecz, bo nie wiesz czy będziesz w tym chodziła, bierz i sie nie zastanawiaj! To często kwestia 2, 3 złotych a rzecz może spokojnie i bezpiecznie poleżeć na półce w twojej szafie i doczekać się swoich 5 minut dopiero za jakiś czas. Ja do niektórych ubrań musiałam dojrzeć nawet 2 lata. I nie dręczą cie potem wyrzuty sumienia, że mogłaś a nie kupiłaś ;)

Moje miejsca.
Wiem, że kilka osób będzie rozczarowanych, ale nie kupuje w lumpeksach w Poznaniu. Tutaj większość second handów jest od dnia dostawy okupowana przez rasowe poszukiwaczki i lumpeksoholiczki (do których i ja się zaliczam). Świetne sztuki znikają błyskawicznie nawet przy cenie 60 zł za kilogram. Do dnia 20 zł za kilogram zostaje naprawdę niewiele rzeczy, które mogą mnie zainteresować. A poza tym jeżeli mam wydać 30 zł za bluzkę z lumpa to wole dołożyć 20 i iść do H&M. Ciuch z lumpa ma kosztować max 10 zł. Gdy kosztuje więcej musi mnie naprawdę zachwycić bym się skusiła. W mniejszych miastach jest inaczej. Tam często chodzenie do lumpeksów uważane jest jeszcze za wstyd, kojarzy się z biedą i brakiem pieniędzy, ale dzięki temu częściej uchowa się coś ekstra do dnia wprowadzenia zniżek.

Moje 3 ulubione miejsca:
Aleja Wojska Polskiego, Śródmiejska - Kalisz i Ostrów Wielkopolski przy targowisku. Zapraszam do Ostrowa i Kalisza na łowy ;))

Jeszcze coś....
Od następnego posta przy ubraniach z second handów będę podawała cenę.
jutro outfit.
A teraz sio na spacer, bo jest pięknie!

środa, 23 marca 2011

Mam chętkę na panterkę

          Kobiety podobno dzielą się na butomaniaczki i torebkomaniaczki. 
Ja zdecydowanie zaliczam się do tej pierwszej kategorii. Niestety jestem zwolenniczką zasady - butów nigdy dość! Niestety dla mojego portfela oczywiście ;) Chociaż chciałabym ograniczyć inwestowanie w nie, jakoś nie mogę.... czy to już uzależnienie?

           Dziś proponuje Wam moją panterkową wariacje. Wiem, że ten trend jest obecny w modzie od dawna, ja musiałam jednak do niego dojrzeć i chyba już to się stało :) Zrobiłam mały przegląd panterkowego obuwia i mam swoich faworytów ;)



Przykład według mnie idealnego zestawienia 
- mocne i agresywne buty, delikatna, prosta sukienka, zero biżuterii. 



W oko wpadły mi dwie par:

 Proste klasyczne platformy z charakterem


 Sandały z panterką na drugim planie.

Czy się zdecyduje? Nie wiem... cały czas zastanawiam się czy są mi niezbędnie potrzebne. 
Ale znając życie już wkrótce będę robiła miejsce na mojej półce z butami ;))


biore udział w konkursie :)
http://ilovvevogue.wordpress.com/2011/03/16/konkurs/comment-page-5/

wtorek, 22 marca 2011

Colorful

     Moda wiosną oszalała na punkcie neonowych kolorów. I dobrze! Według mnie królowymi wiosny będą – czerwień, błękit, zieleń, mięta, róż, kanarkowa żółć, grejpfrut i pomarańcz o intensywnych odcieniach. Jednak najbardziej spektakularnie wyglądać będą w kontrowersyjnych połączeniach. Zobaczcie co proponuje świat...



        Teraz kolej na mnie...
Kolejny dowód na to, że przełamuje granice, które kiedyś sobie narzuciłam. Stwierdziłam, że jak szaleć to szaleć. W końcu wczoraj był pierwszy dzień wiosny ;)
        Pamiętacie jak wcześniej pisałam, że nie spocznę, póki nie znajdę żółtych czółenek? Podzieliłam się tym marzeniem z mamą, a ona jak zwykle okazała się niezastąpiona! Przypomniała mi, że 4 lata temu kupiłam żółte buty w przypływie szaleństwa i nigdy ich nie miałam na sobie - teraz doczekały się zasłużonej premiery.
Żakiecik to też ciekawa historia - wycieczka do hipermarketu po niezbędne artykuły żywnościowe skończyła się właśnie tak - w życiu bym nie pomyślała, że znajdę tam takie cudo i to przecenione na 15 zł! Rurki już znacie, stały się one ulubionym elementem w mojej szafie. Ogłaszam kolejne polowanie - żółta spódniczko - gdzie jesteś? ;)

A Wy jak spędziliście pierwszy dzień wiosny? Ja nie utopiłam marzanny,  i nawet pojawiłam się na wszystkich zajęciach na uczelni jak wzorowy student.... czuje przez to mały niedosyt ;) Dlatego dla mnie wiosna zaczęła sie dopiero dzisiaj - opuściłam wykład, założyłam okulary przeciwsłoneczne na nos i ruszyłam w miasto ubrana w to zwariowane połączenie kolorów - tylko gdzie ta marzanna? ;P

Przepraszam za ilość zdjęć, ale nie mogłam sie zdecydować, które wybrać więc wstawiam wszystkie.
Miłego oglądania...



żakiet: no name
bokserka: no name
spodnie: allegro
buty: deichmann
pierścionek: primark
wisiorek: prezent

sobota, 19 marca 2011

Dumna jak Paw!

Jestem dumna z mojej czerwonej marynarki kupionej w sh za symboliczną złotówkę!
Jestem dumna z t-shirtu z pięknym, ptasim motywem, kupionym kiedyś na wyprzedaży za 19 złotych.
Jestem dumna z moich szortów, które są na tyle klasyczne, że zagościły w mojej szafie na półce "baza" i zostaną tam na bardzo długo.








marynarka: sh
szorty: reserved
t-shirt: troll
buty: no name
torebka: etorebka.pl

         Ostatnio robiłam przegląd swojej szafy i stwierdziłam, że naprawdę nie ma tam wielu bardzo drogich rzeczy. Praktycznie wszystko udało mi się kupić na okazjach i za naprawdę nieduże pieniądze. Dzięki temu mogę sobie pozwolić na więcej i więcej ubrań i nie mam wyrzutów sumienia, że wydaje w jednym sklepie 149 zł, a w drugim 199 zł, w trzecim też nie wiadomo ile, a potem do pierwszego żyje na makaronie z serem . Bo trzeba znaleźć złoty środek, wiedzieć gdzie i kiedy szukać, nauczyć się cierpliwości, ale niekoniecznie umiaru (lecz ta ostatnia zasada odnosi się tylko do second handów) ;P

piątek, 18 marca 2011

Puk, Puk...

           Dzisiaj miałam bardzo miłą pobudkę. Obudził mnie przemiły Pan Kurier pukając do moich drzwi. Miał dla mnie prezent od Wydawnictwa Otwartego za współprace przy promocji książki, o której możecie dowiedzieć się więcej tutaj - tajemniczą paczuszkę ze Starbucks...




Co było w tej paczuszce? 



Ekologiczna butelka na wodę i aromatyczna kawa...


Od razu poczułam ten piękny aromat kawy! Obudziłam się w 3 sekundy... teraz torebeczka z kawą leży sobie na półce i rozsiewa piękny zapach po moim pokoju - chyba nigdy nie czułam tak cudownego aromatu - trzeba zrobić wycieczkę na kawę do Starbucksa! 


Było to dla mnie wyjątkowo miłe i nastawiło mnie optymistycznie na cały dzień - rzadko dostaje prezenty, dlatego ten ucieszył mnie ogromnie ;) 




Karmelowy Konkurs
Dostałam od was 12 świetnych propozycji na interpretacje słów "Słodka jak miód". Aż strach pomyśleć, co by było gdyby było ich więcej ;) Zadanie nie było łatwe, sama miałabym problem, aby wymyślić coś wyjątkowego, wy natomiast poradziłyście sobie świetnie! Byłam pod ogromnym wrażeniem - dlatego tak długo nie podawałam zwycięzcy, gdyż ciągle nie mogłam się zdecydować - ocena kogoś to naprawdę trudne zadanie! Szczególnie spodobały mi się dwie i cały czas toczył się bój w mojej głowie, którą wybrać - Ostatecznie zwycięzcą jest kataja, między innymi za modowy akcent, na którym bardzo mi zależało ;) Gratuluje! 

O to zwycięska propozycja:
Słodka jak miód dziewczyna
czy to czekoladka?
czy to cukiereczek?
w tali ma piękny miodowy paseczek
urocza sukieneczka
miodowa torebeczka
dziewczyna czarująca
uśmiechem porywająca
przemiła i ładna
delikatna !

jeszcze dodam:
Miodowo karmelową
farbę bardzo chcę mieć !
by na głowie zagościła zmiana
już od dawna mile widziana !



P.S. Pogoda wszystkim pokazała figę ;p Miało byc już wiosennie, słonecznie, a Poznań od 5 dni skąpany w deszczu... Sprawdzałam prognozę - jutro juz ma być słońce - jeżeli to prawda to spodziewajcie się nowego outfitu ;)