sobota, 1 stycznia 2011

W stanie upojenia Sylwestrowego

        Wielokrotnie, gdy wybierałam się na zakupy z okazji sylwestra/wesela/osiemnastki obiecywałam sobie, że kupię taką sukienkę, którą jeszcze nie raz wykorzystam. Z reguły kończyło się tak, że przy okazji pojawienia się kolejnej imprezy Kasia robiła sobie kolejną wycieczkę po sklepach w poszukiwaniu "tego ideału", bo ideał z przed 3 miesięcy stracił wiele ze swojej idealności.
        W roku 2010 (chciałam napisać w tym roku, ale uświadomiłam sobie, że to już nie ten czas, swoją drogą czy wy tez bardzo długo przyzwyczajacie się do nowej daty? obawiam się, że ja jeszcze długo będę pisać przy datach poprzedni rok) uparłam się, że postaram się znaleźć mój typ idealny sukienek, które nie będą tylko modne jeden sezon lecz będą na tyle uniwersalne, bym ze spokojnym sumienia mogła je założyć i przede wszystkim czuć sie komfortowo (czytaj: wciąż modnie).
        Moja szafa pełna jest sukienek, które kupiłam w okresie osiemnastkowych szaleństw, których najprawdopodobniej nigdy już nie założę. Nie jest sztuką przecież  ubrać się modnie za duże pieniądze jeden raz, lecz sztuką jest, moim zdaniem, kupić taki ciuch, który będzie nas zadowalał przez długie lata. Wtedy koszt zakupu takiej sukienki rozkłada się na wielokrotne użytkowanie. Sieciówki w każdym sezonie proponują nam różne modele sukienek - ja od roku wybieram je z rozsądkiem.
        W roku 2009 kupiłam srebrno-czarna sukienkę. W tym roku również założyłam ją na sylwestra i czułam się w niej rewelacyjnie. Wybrałam ją w kolorach, które zawsze sprawdzają się w sylwestrowy wieczór - czerń, srebro są kolorami nieśmiertelnymi i bardzo bezpiecznymi od wielu lat jeśli chodzi o okres karnawału. Moim zdaniem spełniłam swoje założenie w 100%.


Duże cekiny - dla mnie tylko w sylwestra mogą zagościć w moim stroju. Jest to czas, w którym możemy sobie pozwolić  na trochę szaleństwa ;)
Rajstopy w kropki dodają charakteru, by nie było nudno.
Niebieski - perłowy lakier na paznkociach i pasujący do niego makijaż są tą solą i pieprzem, bez których nie udałaby się żadna potrawa. 
Smacznego :P


sukienka: reserved
kopertówka: F&F
szpilki: no name

Małe wspomnienie z ubiegłej nocy ;) 
Pozdrawiam was wszystkich i z niecierpliwością czekam na kolejne imprezy z waszym udziałem.

A Wam chciałabym życzyć radosnego, szczęśliwego i cudownego Nowego Roku!

6 komentarzy:

  1. a pełnym sukcesem jest kupić taką kieckę, która nie tylko zostanie założona kilka razy, ale pasuje na różnorakie okazje ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie wyglądałaś. Faktycznie, wieszak się udał zgodnie z zapowiedzią. Szkoda, że tylko jedno zdjęcie w "pełnej okazałości", bo wyglądałaś zabójczo. Jak ty to robisz, że nie kombinujesz tak jak inne, a wyglądasz sto razy lepiej? Trzymaj się cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Super wyglądałaś.
    Eh, ja zazwyczaj kończe kupując sukienki na jeden raz. A potem wiszą w szafie i wiszą, i mrugają do mnie, a ja jestem nieugiętą i kupuje nową :D.

    http://fashion-by-nessa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ananimowy - tylko jedno zdjęcie, bo nie było już czasu przed wyjściem na więcej, niestety jestem tylko kobietą i "lubię" się spóźniać ;)
    Jak to robię? wyznaje zasadę eleganckiej prostoty - zrozum siebie i noś mniej ;)

    Nessa - życzę Ci aby nadszedł kiedyś ten moment że z uśmiechem założysz dwa razy tą samą sukienkę nie z przymusu oczywiście ;)

    OdpowiedzUsuń

Podziel się ze mną swoją opinią :)
pamiętaj jednak, żeby się podpisać, będzie mi łatwiej odpowiedzieć ;)