piątek, 17 grudnia 2010

Nude&Black

Dziś stylizacja w moich ulubionych kolorach. Nie mogę się jakoś pożegnać z pastelami.
Chociaż chowałam je już głęboko na dno szafy, musiałam dzisiaj wyjąć ta bluzkę. Czasem mam dni, że chcę poczuć się bardzo dziewczęco i zawsze tak się czuję, gdy ją tylko wkładam (może dzięki tej falbance na dole...).
Blade róże, błękity, beże - świetnie się w nich czuje i są to ewidentnie moje kolory :)
Mam nadzieję, że udowodniłam, iż nawet zimą mogą wyglądać dobrze.
Czy nie jest mdło?
Nie.
Dla mnie jest idealnie.

Oczywiście nie obyło się bez ciepłej kurtki i rękawiczek, których musiałam się pozbyć na czas zdjęć.




komin: big star
bluzka: promod
narzutka: no name
legginsy: new yorker
buty: deichmann
torebka: primark
pierścionek: h&m

środa, 15 grudnia 2010

Moja pierwsza biała sukienka

Zima. Jest biało, jest mroźno, robi się świątecznie i jest pięknie....
to wszystko ostatnio wprowadza mnie w niesamowity nastrój, lecz nie pomaga mi przełamać się, by zdjąć mój cieplutki płaszcz choć na chwile przy minusowej temperaturze (raz popełniłam ten błąd i później tego żałowałam). Dziś zdjęcia z mojego wybryku ;)
Nie pokażę jednak wszystkiego - uchylę tylko rąbek tajemnicy. Po pierwsze dlatego, że przez te parę sekund bez ciepłej kurtki niewiele udało nam się zrobić dobrych zdjęć, po drugie dlatego, że jednak tą sukienkę widzę w wakacyjnym wydaniu z koturnami i może słomkowym kapeluszem? Jeszcze nie wiem - do lata jest jeszcze mnóstwo czasu - z pewnością coś wymyśle ;)
(czy tylko ja poczułam ten letni nastrój?)

Uwielbiam gdy koronka nie gra głównej roli w danym elemencie stroju, lecz jest subtelnym dodatkiem. Dodatkowo nie mam białej sukienki.
Upolowałam ją na wyprzedaży i kosztowała jedynie 29,90.
Jak mogłabym jej nie kupić?




sukienka: kappahl

poniedziałek, 13 grudnia 2010

Historia pewnej marynarki

O to moja dzisiejsza bohaterka...


     ....zakupiona w sh za całą złotówkę! Jak mogłabym się nie skusić?
(a ja głupia stałam 15 minut i  zastanawiałam się brać czy nie brać...)
Może nie jest to szczyt moich marzeń jeśli chodzi o pudrową marynarkę, ale na dzień dzisiejszy mnie satysfakcjonuje. No i zaoszczędziłam około 200 zł ;)
Od kiedy marynarki stały się moim ulubionym okryciem wierzchnim poluje na nie regularnie i mam już  ich sześcioelementową kolekcje.
      W stylizacji chciałam przełamać trochę róż dodając bluzkę w marynarskim stylu i dla kontrastu legginsy, za które na pewno zostanę zlinczowana przez was, ale ja je lubię! Może nie zakładam ich codziennie ale od czasu do czasu odczuwam potrzebę pokazania się w nich.
      Zdjęcia w starej kamienicy, i to chyba ona będzie tłem moich zimowych stylizacji, póki pogoda się nie zmieni, (byłabym wdzięczna za pomysły ciekawych wnętrz z temperaturą minimum 10 C w Poznaniu) i w trochę innym stylu - sama do nich cały czas się przekonuje.
     Gdzie ja bym się tak ubrała? Z pewnością na impreze/spotkanie z przyjaciólmi. Na uczelnie gdybym zmieniła legginsy na rurki i w drogę :)



Na wasze życzenie dziś mniej zdjęć.

marynarka: sh
bluzka: orsay
legginsy: new yorker
buty: no name
zegarek: new yorker
bransoletka: c&a

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Co przyniósł wam św. Mikołaj dziś rano?

Ja dostałam zegarek, który możecie zobaczyć niżej, skarpetki do kozaków, o których od dawna marzyłam, jako ukojenie dla moich zmarzniętych palców (bardzo modny element stroju tej zimy) i ukochane mandarynki i pomarańcze - jak można wyobrazić sobie bez nich ten czas? To moja alternatywa do słodyczy, zjadam je w przeliczeniu na kilogramy (niestety) ;)


Co skrywa to niepozorne pudełeczko? 


Moją biżuterie, a raczej jej małą część (reszta została w domu rodzinnym, tu w Poznaniu mam tylko niektóre rzeczy, które wydaja mi sie aktualnie potrzebne, ale zwykle jest tak, że właśnie to co zostawiłam w domu najbardziej pasuje mi do wybranej stylizacji.





Ten czarny  zegarek z kryształkami przyniósł mi św. Mikołaj ;)

P.S. 1 Po dzisiejszych zdjęciach bardzo widać jak brakuje mi lustrzanki. Mój zwykły kieszonkowy aparat nie podołał tym zdjęciom. Niestety nie mogę sobie pozwolić na taki wydatek. Mam nadzieje że będziecie wyrozumiali.
P.S. 2 Chyba oszalałam zakładając bloga w tak niewdzięcznym okresie dla mody, każda szafiarka na pewno powie, że zima nie sprzyja blogowaniu. Mam w głowie tyle pomysłów, a nie mam jak wam ich pokazać, z powodu śniegu i mrozu. Cały czas poszukuje fajnych miejsc, gdzie można by się rozebrać z grubego płaszcza, przy tym nie marznąć i nie spotykać się z dziwnymi spojrzeniami przechodzących w pobliżu ludzi, gdy stoisz w cienkiej bluzce na dworze choćby przy - 5 stopniach. Naprawdę mam z tym problem. Może wy macie jakieś pomysły?

piątek, 3 grudnia 2010

Futrzana czapa wreszcie dorwana!

Szukałam takiej od dawna i zawsze coś było nie tak... albo kolor był zły, albo była za mała, albo za bardzo zniszczona...
Wczoraj dorwałam idealną i nie mogłam się powstrzymać - musiałam wybrać się na zdjęcia mimo niesprzyjającej aury, ale myślę, że moje blade z zimna policzki też grają tutaj swoją rolę - wprowadzają stylizacje w taki prawdziwie mroźny klimat, do którego taka czapka przecież jest przeznaczona :)



Według mnie taki mocny akcent zasługuje na dość neutralne tło, aby mógł być doceniony niczym jak wisienka na torcie, dlatego ja zestawiłam ją z zwykłym czarnym płaszczem (który uwielbiam, jest świetny - pasuje do wszystkiego i na każdą okazje) i z dodatkami w ciepłych brązach i beżach (torebka, buty, szalik, pierścionek).

















Ja jestem zachwycona, a Wy?

czapka: sh
szalik: c&a
płaszcz: sh
dżinsy: big star
buty: no name
torebka: etorebka
pierścionek: h&m


P.S. Dziś więcej zdjęć. Wrócić do poprzedniej ilości (około 8) ?